Big Jump 2005 w Polsce! Co się wydarzyło? W dniu 17 lipca 2005 roku o godz. 14.00 – w tym samym dniu, o tej samej godzinie, w wielu krajach Europy ludzie weszli do wody. W niektórych miejscach w kraju ludzie wchodzili do polskich rzek, choćby symbolicznie, aby wziąć udział w BIG JUMP z Klubem Gaja – koordynatorem polskiej edycji. Poniżej prezentujemy krótkie relacje. Dziękujemy serdecznie wszystkim za zaangażowanie, pracę i wsparcie. Wydarzenie BIG JUMP w Polsce dofinansowane zostało przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w ramach projektu „Jak uratować rzekę”.
– Do Wisły ludzie wchodzili w Nierodzimiu, a do Żylicy w Szczyrku Do akcji Big Jump przyłączyliśmy się z wielką radością. Wraz z przyjaciółmi pluskaliśmy się w Wiśle w Nierodzimiu, natomiast mój 13-letni syn Maciek wraz z kolegami wszedł do Żylicy w Szczyrku. Gratulujemy inicjatywy! Jola
– Bielsko-Biała hop do Białej „Ekolodzy w nietypowy sposób zwracali uwagę na czystość rzek. W niedzielę w centrum Bielska-Białej punktualnie o godz. 14.00 grupa śmiałków weszła do rzeki Białej. Niektórzy siadali na dnie, inni brodzili w wodzie, pluskali się nawzajem. Nawet roczna Tara Sobańska, pod opieką taty Błażeja chętnie taplała się w rzece, co wzbudzało spore zainteresowanie przechodniów”. (KLM), Dziennik Zachodni, 19 lipca 2005 r.
– Żywiec pluskał się w Jeziorze Żywieckim O 14.00 wyciągnęłam moją córkę, mamę i dwie bratanice nad Jezioro Żywieckie – sztuczny twór wypełniony wodami górskiej Soły. Tylko ja weszłam do wody, która niestety daleka jest od krystalicznie czystej. Weszłam do niej z intencją przemiany i ze świadomością, że w tym samym momencie tyle innych osób wchodzi do „swoich” rzek, strumieni, po prostu wód płynących i tych uwięzionych, by manifestować powrót, połączenie i tęsknotę za ich obecnością w naszym życiu. Cały czas towarzyszyło mi uczucie przemiany. A pozostałe na brzegu moje kobietki czekały zadziwione. Może w przyszłym roku skoczą razem ze mną. Karina Paczkowska
– Opole do Odry „Czterech opolskich sympatyków Klubu Gaja zamoczyło w niedzielę po południu ręce w Odrze. W ten sposób przyłączyli się do obchodzonej w 25 krajach Europy akcji na rzecz poprawy stanu rzek. - W Opolu oficjalnie nie działa Klub Gaja, organizujący Big Jump w Polsce. Stąd wymiar tego dnia w naszym regionie jest dość skromny w przeciwieństwie np. do Warszawy czy Krakowa, gdzie zorganizowano happeningi, maluje się graffiti, a ludzie skaczą do rzek. Poprzez ten symboliczny gest chcieliśmy podkreślić dążenie do tego, aby Odra była czystą rzeką, aby można było bez obaw się w niej kąpać, aby szybko powstały nad nią plaże, które już można spotkać np. nad Wisłą czy Wartą – powiedziała Renata Buhl, sympatyk Klubu Gaja z Opola. Po zamoczeniu rąk w Odrze wolontariusze Gai rozdali spacerującym na wyspie Bolko opolanom ulotki i plakaty związane z Big Jump, którego pomysłodawcą jest Francuz Roberto Epple”. WAB, Gazeta Wyborcza, 17 lipca 2005 r.
– Trzy osoby weszły do Grabii Witajcie :) Solidaryzując się z resztą Polski i my (zgodnie z obietnicą), 17 lipca w okolicach godziny 14, wskoczyliśmy do naszej rzeki Grabia na wysokości ujścia do Widawki, na terenie Parku Krajobrazowego Międzyrzecza Warty i Widawki. Nasze wejście było raczej kameralne, bez telewizji, prasy, innych mediów :) – za to Grabia poraziła nas jak zwykle ciszą i spokojem, oraz niesamowitą przejrzystością wody. Niestety temperatura powietrza nie sprzyjała dłuższym kąpielom i szybko opuściliśmy towarzystwo okoni i małży, na rzecz stałego lądu. Krzysztof Karolczak
– Gdańsk do Wisły Weszłam do Wisły w miejscu, gdzie wody rzeki łączą się z wodami Morza Bałtyckiego. Ewa Gebert
– Stare Olesno do stawu „W dniu 16 lipca w Starym Oleśnie odbył się festiwal przeciwko przemocy i terroryzmowi „Nie zabijaj”. Na festiwalu nie zabrakło również Klubu Gaja. Zostaliśmy tam zaproszeni ze stoiskiem informacyjnym, a część zebranych na festiwalu pieniędzy zgodnie z decyzją organizatorów ma zostać przekazana na cele statutowe naszego stowarzyszenia, za co jesteśmy wdzięczni. Na stoisku, oprócz rozdawania ulotek i udzielania informacji o bieżących kampaniach i projektach Klubu Gaja, zbieraliśmy podpisy pod petycjami przeciwko transportowi żywych koni na rzeź oraz podpisy w obronie królowej polskich rzek – Wisły. Muszę zaznaczyć, że po raz kolejny nie zawiedliśmy się na wrażliwości serc bywalców takich imprez, gdyż zebraliśmy bardzo dużo podpisów i przeprowadziliśmy wiele ciekawych dyskusji. Następnego dnia wraz z kilkoma osobami przyłączyliśmy się do europejskiej akcji Big Jump, koordynowanej przez Klub Gaja i symbolicznie weszliśmy do stawu na terenie, gdzie odbywał się festiwal.” Szymon Kułakowski
– Warszawa do Wisły. Wielka kulminacja Największa impreza odbyła się w Warszawie. Koordynowaniem polskiej edycji BIG JUMP na terenie Warszawy zajęła się Fundacja „Ja Wisła” (gorące uściski i gratulacje dla Przemka Paska), która wspólnie z Urzędem Miasta Stołecznego Warszawy, Biurem Promocji Miasta, Biurem Ochrony Środowiska, Dzielnicą Śródmieście i – rzecz jasna – Klubem Gaja zorganizowały całodniowy festyn na plaży przy cyplu Czerniakowskim.
„Ponad 30 osób kąpało się w niedzielę w Wiśle w śródmieściu Warszawy w ramach międzynarodowej akcji promującej czystość rzek BIG JUMP (ang. wielki skok). Celem happeningu było zwrócenie uwagi społeczeństwa na katastrofalny stan rzeki i potrzebę jej aktywnego oczyszczania. Impreza o nazwie BIG JUMP ma za zadanie promować aktywne działanie na rzecz poprawy stanu rzek w Europie. Projekt jest związany z Ramową Dyrektywą Wodną UE, która zobowiązuje państwa Unii do przywrócenia rzekom ich naturalnej równowagi i pierwotnej czystości do 2015 r. – Tylko dyrektywa zmusi nasz rząd i nasze samorządy do zrobienia czegoś dla tych rzek – powiedział w niedzielę PAP prezes Klubu Gaja, koordynator polskiej edycji BIG JUMP Jacek Bożek. Jego zdaniem warszawiacy mają prawo do czystej rzeki, w której można się kąpać i z której woda dostarczana jest do stołecznych mieszkań. Na aktywność warszawiaków liczy też organizator BIG JUMP na terenie Warszawy Przemysław Pasek z Fundacji »Ja Wisła«, który również kąpał się w niedzielę w rzece. – 70 proc. ścieków wylewanych w Warszawie do rzeki jest zupełnie nieoczyszczonych i prawie nikogo to nie interesuje. Mnie to wkurza i chcę, żeby inni też o tym wiedzieli i protestowali przeciwko temu – powiedział PAP Pasek. Podkreślał, że po kąpieli w Wiśle czuje się dobrze i że na śródmiejskim odcinku woda wydaje się w miarę czysta. Problem pojawia się niżej, gdzie do Wisły wpływają ścieki komunalne z Warszawy. Tam woda w Wiśle nie mieści się żadnej klasie czystości”. PAP, Gazeta Wyborcza, 17 lipca 2005 r.
* * *
„– Dziesięć, dziewięć, osiem,... – odliczają ludzie zgromadzeni na plaży przy Porcie Czerniakowskim. Równo o godz. 14 wskakują do Wisły. Dokładnie w tym samym momencie do swoich rzek wskakują mieszkańcy kilkudziesięciu miast w Europie. Wczoraj odbyła się kolejna edycja światowej imprezy o nazwie Big Jump. Jej celem jest powrót ludzi do rzek. Akcję wymyślił Francuz Roberto Epple, który w 1995 roku namówił rodaków na skok do Loary. W Warszawie Big Jump odbył się po raz pierwszy. Do Wisły wskoczyło kilkadziesiąt osób. W tym: Basia (22 lata), bo chce, by miasto zwróciło się ku rzece. Stanisław (58 lat), bo kiedy straci łazienkę, chce mieć gdzie się kąpać. Oskar (3 lata), bo chce bezpiecznie moczyć nogi. Powiedziała o tym jego babcia pani Zofia (55 lat). Wojtek (40 lat), bo chciałby, żeby powstało czyste kąpielisko. Paweł (30 lat), bo chce, żeby rzeka była dla ludzi. Marek (31 lat) i Artur (31 lat), bo lubią się kąpać w Wiśle i robią to od urodzenia. Joanna (40 lat, właścicielka nadwiślańskiego baru Mewa), bo chce, by miasto pozwoliło jej prowadzić bar nad rzeką. Robert (47 lat), bo chce, żeby nad Wisłą powstały natryski. Renata (23 lata) i Karolina (16 lat), bo kąpiel sprawia im przyjemność. Herve Bonnaveira (31 lat, Francuz), bo go namówiła koleżanka. Przemek (organizator warszawskiego Big Jumpu), bo chce zwrócić uwagę na sytuację Wisły w Warszawie i zapobiec nielegalnej zwałce gruzu, którą uprawia firma remontująca bulwar przy Zamku Królewskim. Jacek Bożek (Klub Gaja), bo chce, by Polska wypełniła prawo unijne, które mówi, że do 2015 roku rzeki w Europie muszą być czyste”. Tomasz Kwaśniewski, Gazeta Wyborcza, 17 lipca 2005 r.
* * *
„– Pływanie w rzece to coś naprawdę wspaniałego. Żaden basen się nie umywa – zachwala pan Henryk, jeden z uczestników akcji. Z brzegu przyglądało się śmiałkom kilkuset mniej zdecydowanych sympatyków nadrzecznego wypoczynku. (…) Big Jump rozpoczął happening zorganizowany przez grupę artystów ulicy, którzy zafundowali królowej polskich rzek transfuzję. Tuż przy brzegu w dno wbili kilka palików, do których przyczepione były plastikowe butelki. Cienkimi rurkami ściekała z nich do rzeki ożywcza woda mineralna. Wszyscy jednak z niecierpliwością czekali na moment Wielkiego Skoku. Kilka chwil przed 14 rozpoczęło się odliczanie. (…) Festyn nad brzegiem Wisły trwał do późnego wieczora. Można było posłuchać m.in. koncertu Jacka Kleyffa i wziąć udział w warsztatach bębniarskich. – Wreszcie coś się w końcu dzieje nad rzeką – cieszyli się Kasia i Marcin. – Nawet nie przypuszczaliśmy, że nad tym ściekiem może być tak fajnie. Czy jednak wczorajsza akcja nie będzie tylko barwnym epizodem nad martwą rzeką? - Kiedy kilka lat temu ekolodzy wskakiwali do Łaby, też była brudna. Udało im się jednak zwrócić uwagę decydentów na problem zanieczyszczonej wody i teraz bez obaw można się tam kąpać – mówią członkowie ekologicznego Klubu Gaja, który organizował wczorajszą akcję”. Michał Kozak, Rzeczpospolita 18 lipca 2005 r.
W Wiśle są raki! „Widziałem w Wiśle raki. Rzeka się oczyszcza – obwieszcza Sławek Heim, zapalony wiślany wędkarz. Deklaruje, że w niedzielę przyjdzie na Big Jump i wskoczy do Wisły. Sławek w Wiśle zakochał się dziesięć lat temu. – Tarchomin, Żerań, Spójnia, Wilanów, odcinek pomiędzy mostami Grota-Roweckiego i Gdańskim – wymienia ulubione łowiska. – Najbardziej lubię iść w nocy nad rzekę. Spining, kamizelka z przyborami, wodery do ud. Łowię do 23, potem ognisko, kiełbaska, drzemka. Dwie godziny przed-świtem znów próbuję coś złapać. Koło szóstej zwijam się do domu. Kąpiel i do pracy. Świetny relaks – mówi. Ostatnio na nocne wyprawy udaje mu się namówić znajomych. – Są zaszokowani tym, jak fajna jest Wisła, i tym, jak mało o niej wiedzą, chociaż od dawna mieszkają w Warszawie – mówi. W czasie swoich wypraw Sławek spotykał już łosia, wydrę, sarnę, orła bielika i czarnego bociana. Bobry i kormorany to normalka. Ostatnio przy moście Poniatowskiego odkrył raki amerykańskie. – Są bardziej odporne od polskich. Ich obecność świadczy o tym, że woda w rzece się oczyszcza – mówi. (…) W niedzielę Sławek wybiera się na plażę przy Porcie Czerniakowskim. O 14 odbędzie się tam Big Jump, czyli wielki skok do Wisły, który ma zintegrować mieszkańców z rzeką. – Wskoczę, bo ja Wisły się nie boję. Nieraz zdarzyło mi się do niej wpaść i jakoś żyję – mówi”.
Tomasz Kwaśniewski, Gazeta Wyborcza 16 lipca 2005 r.
Zebrali i opracowali: Dariusz Paczkowski & Jacek Bożek
Graffiti nie tylko dla Królowej Klub Gaja koordynował polską edycję europejskiej akcji BIG JUMP. Rozpoczęliśmy od medialnej akcji promującej to wydarzenie w naszym kraju. Pod hasłem „Wskocz do Królowej” w pięciu miastach malowaliśmy graffiti, by zwrócić uwagę ludzi na Wisłę oraz inne polskie rzeki i promować akcję BIG JUMP.
Wskocz do królowej - Trasa wzdłuż Wisły Zaczęliśmy od Katowic Cóż, Śląsk, prawdziwe problemy z czystością rzek. Cuchnący ściek płynący przez centrum miasta. Rawa – tak nazywa się rzeka, która kiedyś tędy płynęła. My jednak malujemy bilbord na obrzeżach miasta, nieopodal źródła Maryjki, gdzie każdego dnia ludzie czerpią wodę. Wszystko dzieje się w dzielnicy Kostuchna. Obok szyby działających kopalni. Ludzie wyjątkowo uprzejmi, dopytują się o cel i dlaczego właśnie w ich dzielnicy. Rozdajemy masę ulotek i nawet trochę plakatów. Większość osób z okolicznych sklepów zgadza się, aby w ich witrynach pojawiły się informacje o Big Jump. Niesłychana ilość mediów. Przychodzą przez cały czas podczas trwania malowania. Radio nadaje nawet krótką relację na żywo. Podchodzą młodzi ludzie, biorą ulotki i zostawiają swoje adresy. Czujemy, że warto robić coś z innymi. Natychmiast jest odzew.
27.06.2005 rok - na bilbordzie (adres: ulica Boya Żeleńskiego/ Jaronia)
Potem był Kraków Malowaliśmy przy bardzo ruchliwej trasie wylotowej na Warszawę. Nie było to zbyt miłe, ale humory poprawił nam DESLE znany grafficiarz krakowski, który przyszedł nam z pomocą.
„Kąpiel w Wiśle pod Wawelem? A dlaczego nie? Do pojednania ludzi i rzek nawołuje ekologiczny Klub Gaja z Bielska-Białej. W czwartek ekolodzy przyjechali do Krakowa, by promować międzynarodową akcję BIG JUMP. (...) – Co z wysypką? Alergią, truciznami, toksynami? – zapytaliśmy organizatorów. – Nie żartujcie. Jesteśmy wojownikami i wysypka nam nie straszna. W ten sposób chcemy nagłośnić problem i walczyć o czystą wodą – odpowiada Jacek Bożek”. Michał Olszewski, Gazeta Wyborcza, 1 lipca 2005 r.
Oczywiście to tylko żarty. W miejscach, gdzie kąpiel stanowi zagrożenie dla zdrowia czy nawet życia prosiliśmy, by ludzie stanęli nad brzegiem z transparentami, na których umieszczono m.in. takie napisy: „Dlaczego tu śmierdzi? Chcemy się kąpać?”. Malujemy w pobliżu Spółdzielni „Wisła”. Zbieg okoliczności? Ta rzeka odnajduje nas wszędzie. Znowu długie rozmowy z mediami. Jedna z dziennikarek obiecuje, że wskoczy do Czarnej Hańczy. Byłoby pięknie. Spaliny, huk, żar się leje z nieba. Beata nie ma już siły, a co chwilę trzeba mieszać farbę w spreju. Szablony porywa wiatr. Kraków nas żegna.
30.06.2005 rok - na bilbordzie, (adres: Al. 29-go listopada 130)
Warszawska Syrenka Akcję, oprócz tłumu dziennikarzy i fotoreporterów, utrwalał nasz przyjaciel znany artysta fotografik Tomasz Sikora. Tu spędziliśmy kilka dni, gdyż malowaliśmy nie tylko bilbord. Zostaliśmy także zaproszeni do udziału w XIII Międzynarodowym Festiwalu Sztuka Ulicy, by zorganizować wydarzenie edukacyjne „Graffiti dla Wisły”. Zaprosiliśmy grafficiarzy z kilku miast, z którymi już wcześniej współpracowaliśmy oraz zupełnie nowych, którym ta idea przypadła do gustu. Graffiti jam miał także wymiar międzynarodowy. Przyłączyli się do niego artyści z Francji i Włoch. Cieszyło nas, że malowali również Warszawiacy. Ich wizje Syrenki okazały się nieco makabryczne, ale nie ma się co dziwić. Tak ludzie w stolicy widzą życie w Wiśle. Na całe szczęście nie wszyscy. Towarzyszyło nam niesamowite uczucie – malować w stolicy dla samej Królowej, tuż u jej stóp. Opiekowała się nami Mira Stanisławska-Meysztowicz z Fundacji „Nasza Ziemia”, dzięki czemu te dwa dni ciężkiej pracy od rana do wieczora nie dały nam tak bardzo w kość, choć nie było lekko, oj nie. Dziękujemy firmie Farby "Kabe" Polska za bezpłatne przekazanie farby podkładowej na potrzeby tego wydarzenia.
„Wielkie malowanie zorganizował w weekend pod mostem Śląsko-Dąbrowskim ekologiczny Klub Gaja. Akcja „Graffiti dla Wisły” ma przypomnieć warszawiakom o rzece. (…) Oprócz malujących artystów w niedzielę spotkaliśmy nad nią Jacka Bożka, prezesa Klubu Gaja. Od 12 lat prowadzi ogólnopolską akcję „Teraz Wisła” i o rzece może mówić godzinami. Z grafficiarzami był już w Katowicach i Krakowie. W najbliższych dniach odwiedzą Gdańsk i Toruń. A wszystko po to, by rozpropagować polską edycję europejskiej akcji Big Jump: 17 lipca w Warszawie odbędzie się grupowy skok do Wisły”. Agnieszka Kowalska, Gazeta Wyborcza, 5 lipca 2005 r.
02.07. 2005 rok, na bilbordzie, (adres: Wybrzeże Kościuszkowskie 2)
02-03.07. 2005 rok, na murze przy lewym brzegu Wisły obok mostu Śląsko-Dąbrowskiego w ramach XIII Międzynarodowego Festiwalu Sztuka Ulicy
Z przesłaniem do Neptuna Z samego rana ruszyliśmy w drogę do Gdańska. Paweł najwięcej czasu spędzał w trasie za kierownicą. Poprosiłem go, by podzielił się z nami swoimi wrażeniami. Opowiedział o najprzyjemniejszym według niego momencie podróży. „W drodze pomiędzy Warszawą a Gdańskiem udało nam się znaleźć czas, aby móc doświadczyć w inny, bezpośredni sposób tego, co stanowiło sedno naszej trasy. W ten gorący dzień, po kilku godzinach jazdy w nagrzanym samochodzie, w pewnym momencie dojechaliśmy do Nogatu. Leniwie płynąca woda nas tak zauroczyła, że postanowiliśmy wykąpać się w tej przepięknej na tym odcinku rzece. Szybka kąpiel w czystej i ciepłej wodzie była bardzo ożywcza. Uroku całej kąpieli dodał przepiękny nadrzeczny krajobraz. Po kilkunastu minutach wyszliśmy na brzeg, wsiedli do samochodu i ruszyli w drogę do Gdańska”. Paweł Grzybowski Już na miejscu malujemy w centrum miasta, rozdajemy ulotki, spotykamy się z dziennikarzami. Odwiedza nas przedstawiciel Urzędu Miejskiego – Maciej Lorek z Wydziału Ochrony Środowiska.
04.07. 2005 rok, na bilbordzie, (adres: 3-go Maja/Nowe Ogrody/Kurkowa12)
„Na więziennym murze rozpoczęła się wczoraj w Gdańsku kampania na rzecz czystości polskich rzek, a zwłaszcza Wisły. (...) działacze Klubu Gaja namalowali graffiti. Przedstawia ono hasło: „Wskocz do Królowej”. Jacek Bożek, prezes Klubu Gaja, mówi, że chodzi przede wszystkimi o zwrócenie uwagi na czystość wód, zaś kampania Big Jump ma służyć pojednaniu ludzi i rzek. Bardzo drażliwym problemem, któremu należy zapobiec, jest też coraz większy deficyt wody. W Europie Zachodniej, a także w naszym kraju, dochodzi już do stepowienia połaci ziemi”. Kazimierz Netka, Dziennik Bałtycki, 5 lipca 2005 r.
W Gdańsku spotykamy się także z wspaniałym przyjęciem ludzi – spieszących do domów, sklepów, na spotkania. Wszyscy chętnie biorą ulotki. Nie ma agresji, natomiast pada wiele pytań, są rozmowy i dyskusje. Niesamowity był pewien wędkarz, który jak już zaczął opowiadać… to trzeba było uciekać do pracy. Takie miał wiadomości. Jak u wędkarzy – na wyciągnięcie obu rąk.
Dać szansę w Toruniu Dzięki uprzejmości Krzysztofa Liszcza korzystamy z pomocy Fundacji Na Rzecz Rozwoju Dzieci Niepełnosprawnych „Daj Szansę”. Po tak intensywnym dniu śpimy jak zabici. Rano odwiedzamy SK8-Sklep Monter, by uzupełnić brakujące puszki z farbami. No i niespodzianka: spotykamy Marcina, którego od lat nie widziałem. Następnego dnia kupił gazety, by przesłać nam wycinki prasowe, jakie ukazały się po naszej akcji. To już ostatnie miasto na trasie. Bilbord zawieszony jest bardzo wysoko. Potrzebne są drabiny. Aby zdobyć tak wielką drabinę, nawiązujemy kontakt z najbliższym sklepem. Pożyczamy, obsłudze rozdajemy ulotki i dyskutujemy o wodzie. Malowanie z drabin utrudnia pracę, ale efekt końcowy – rewelacja. Fotoreporterzy zachwyceni, bo zrobili naprawdę atrakcyjne zdjęcia.
05.07. 2005 rok, na bilbordzie, (adres: Grudziądzka 37)
Po powrocie do domu zrobiliśmy podsumowanie. Było ciężko, ale efekt akcji niesłychany. Zarówno radio, telewizja, prasa regionalna, jak i ogólnopolska podawały informacje na temat wydarzenia. Wspaniały sukces. Kampania Big Jump dopiero startuje, a jest już znana niemal w całym kraju! Teraz będzie nam łatwiej walczyć o czyste rzeki i namawiać ludzi, aby poparli tę ideę i przyłączyli się do nas. Dariusz Paczkowski
Wydarzenie BIG JUMP w Polsce dofinansowane jest przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w ramach projektu „Jak uratować rzekę”.
Święto żyjących rzek! W całej Europie, w tym samym dniu, o tej samej godzinie nad rzekami od źródeł po morza i oceany.
Od zapomnienia… W XX wieku zapomnieliśmy o rzekach: służyły jako wysypiska śmieci, stały się zanieczyszczone, niebezpieczne, a dostęp do nich bywał wzbroniony. Używane były wyłącznie do żeglugi i produkcji energii. Plaże i kąpieliska zniknęły; ludzie odwrócili się plecami do rzek i zapomnieli o swojej odpowiedzialności. Na szczęście w latach 90. rzeki zostały znacznie oczyszczone. Łaba, Ren i Loara posiadają kąpieliska spełniające normy czystości i stają się przykładem dla innych europejskich rzek.
…do odnowienia sposobu życia zgodnie z rzeką Zaczynamy rozumieć, jak ważne jest szanować, odzyskiwać i poprawiać stan czystości wody. Dowody na wzrastającą świadomość są widoczne nad tymi rzekami, nad którymi pojawiły się: ścieżki rowerowe, wędkarze, nawet kąpiący się ludzie. To są znaki nowej ery, widoczne też w wielkomiejskich projektach np.: w Paryżu, Wiedniu, Berlinie, Monachium, Lyonie i innych.
Ludzi powrót do rzek Celem BIG JUMP jest pojednanie ludzi i rzek. Ideą projektu jest przywrócenie rzekom ich naturalnego stanu równowagi. Odnowienie więzi, które niegdyś łączyły nas z miejscami wzdłuż rzek. Sprawienie, aby rzeki znowu były czyste i żyjące oraz zachowanie ich dla przyszłych pokoleń. Odpowiedzialny obywatel musi zrozumieć, że rzece trzeba oddać jej naturalną przestrzeń, dbać o jej czystość, żyć z nią, a nie przeciwko niej. Konieczne jest zdobycie społecznego poparcia dla tych zmian.
Co to jest BIG JUMP? BIG JUMP odbędzie się w latach 2005, 2010 i 2015, kiedy to zgodnie z Ramową Dyrektywą Wodną wszystkie obszary wodne Europy powinny spełniać ekologiczne standardy jakości. Będzie to wielkie święto żyjących rzek. Momenty kulminacyjne projektu z wydarzeniem „Swimming Day” na wszystkich dużych europejskich rzekach lub na tych odcinkach, które spełniają normy czystości, będą wielkim świętem żyjących rzek. Pływanie odbędzie się w tym samym dniu, o tej samej godzinie, we wszystkich rzekach Europy, od źródeł po morzai oceany. Projekt, oprócz corocznych „Swimming Days”, obejmuje również monitorowanie jakości wody w rzekach i jeziorach, akcje sprzątania rzek, programy edukacyjne i wystawy tematyczne.
Historia projektu Pomysłodawcą projektu jest Roberto Epple, założyciel European Rivers Network i SOS Loire Vivante Network z siedzibą we Francji. Pierwsze duże wydarzenie związane z tym projektem, tzw. „Swimming Day”, odbyło się w 1995 roku we Francji, gdzie ludzie w wielu miejscach wzdłuż rzeki Loary, w tym samym dniu i o tej samej godzinie, wchodzili do wody. W następnych latach odbywały się kolejne takie wydarzenia w różnych miejscach w Europie, m.in. nad rzeką Ebro, Renem i Łabą, gdzie w 2002 roku odbył się pierwszy międzynarodowy „Swimming Day”. Ponad 100 tys. ludzi wzdłuż rzeki Łaby, od jej źródeł w Czechach aż do ujścia w Hamburgu, wskoczyło w tym dniu do wody. Jeszcze kilkanaście lat temu Łaba była najbardziej zanieczyszczoną rzeką w Europie, dziś w każdym miejscu można w niej pływać. Inicjatorem i koordynatorem projektu w Europie jest ERN European Rivers Network. Więcej informacji: http://www.ern.org/bigjump
Woda na świecie Woda poprzez swą mobilność łączy wiele sektorów społecznych z użytkowaniem gruntów i produktywnością ekosystemów. Dlatego też rozwiązanie problemów wodnych wymaga od nas zdolności zajęcia się rolą wody w rozwoju społecznym i ekonomicznym oraz przyjęcie zintegrowanego podejścia do wody, społeczeństwa i ekosystemów. Podstawowym dylematem tej pracy jest fakt, że procesy tworzące bogactwo w szybko rozwijających się gospodarkach wytwarzają również wielkie ilości zanieczyszczeń, które zwiększają się znacznie szybciej niż przyrost ludności i produkt krajowy brutto. Zmniejszenie zanieczyszczenia jest warunkiem wstępnym dla zabezpieczenia zasobów wodnych nadających się do użytku. Eutrofizacja jezior i zamkniętych mórz występująca na szeroką skalę potwierdza zły system sanitarny i przesiąkanie do gleby składników szkodliwych z rolnictwa i leśnictwa na całym świecie. Zanieczyszczenie pochodzące z przemysłu jest głównym problemem dla krajów rozwijających się, jak i znajdujących się w okresie przejściowym. Z powszechnych dowodów wynika, że wody gruntowe – uważane za źródło czystej i bezpiecznej wody – stają się wszędzie coraz bardziej zanieczyszczone.
Cel Rozwoju ustalony przez Milenijne Zgromadzenie ONZ ma za zadanie obniżyć o połowę do 2015 r. liczbę ludności żyjącej w ekstremalnej biedzie, cierpiącej z głodu lub nie mającej dostępu do bądź środków na zakup wody pitnej. Nie będzie możliwe osiągnięcie tych celów, jeśli rządy nie zdadzą sobie sprawy, że woda jest podstawowym elementem prawie każdego typu rozwoju gospodarczego i działalności ludzkiej. Woda poprzez swą mobilność łączy wiele sektorów społecznych z użytkowaniem gruntów i produktywnością ekosystemów. Dlatego też rozwiązanie problemów wody wymaga od nas zdolności zajęcia się rolą wody w rozwoju społecznym i ekonomicznymi i przyjęcie zintegrowanego podejścia do wody, społeczeństwa i ekosystemów. Podstawowym dylematem jest fakt, że procesy tworzące bogactwo w szybko rozwijających się gospodarkach wytwarzają również wielkie ilości zanieczyszczeń, które zwiększają się znacznie szybciej niż przyrost ludności i produkt krajowy brutto. Zmniejszenie zanieczyszczenia jest warunkiem wstępnym dla zabezpieczenia zasobów wodnych nadających się do użytku. Eutrofizacja jezior i zamkniętych mórz przybrzeżnych występująca na szeroką skalę potwierdza zły system sanitarny i przesiąkanie składników pokarmowych z rolnictwa i leśnictwa na całym świecie. Zanieczyszczenie pochodzące z przemysłu jest głównym problemem dla krajów rozwijających się, jak i znajdujących się w okresie przejściowym. Z powszechnych dowodów wynika że wody gruntowe – uważane za źródło czystej i bezpiecznej wody – stają się wszędzie coraz bardziej zanieczyszczone.
Woda w mieście Zabezpieczony technicznie i pewny dostęp do wody oraz system sanitarny w mieście są warunkami koniecznymi dla przetrwania jego mieszkańców, jak również dla działania przemysłu, szpitali i innych funkcji miejskich, które mają zapewnić zrównoważony rozwój miasta. Problem znalezienia odpowiedniej ilości wody dla całości miasta musi być skoordynowany z resztą planowania wodnego w zlewni. Konieczna jest odpowiednia polityka w celu dostarczenia czystej wody dla gospodarstw domowych.
Stanowisko Sztokholm 2002 • Użytkownicy wody muszą być zaangażowani w zarządzanie zasobami wodnymi. • Powiązania pomiędzy rozwojem gospodarczym a degradacją zasobów wodnych muszą zostać pilnie usunięte. • Miejskie służby wodne są podstawowym elementem stabilności i bezpieczeństwa miasta. • Polityka, planowanie i wprowadzanie w życie tych zasad muszą być oparte na rozwiązaniach zintegrowanych.zalecenia ze sztokholmskiego „Sympozjum o Wodzie”, 2002
Młodzież o wodzie Młodzi ludzie posiadają potencjał wpływania na uczestnictwo społeczne poprzez: • współdziałanie i edukowanie społeczności lokalnej, co uprawomocnia ją do uczestnictwa i współtworzenia polityk; • bycie pomostem pomiędzy społecznością lokalną a decydentami i/lub dostawcami usług wodnych; • wspomaganie samorządów w badaniach i we wprowadzaniu planów działań korzystnych dla lokalnej społeczności. Forum wodne młodzieży – World Water Forum 2003 Kioto
Kraje w których odbywa się BIG JUMP: Francja, Belgia, Szwajcaria, Luksemburg, Włochy, Grecja, Austria, Węgry, Chorwacja, Słowenia, Bośnia, Serbia, Czarnogóra, Szwecja, Norwegia, Finlandia, Czechy, Słowacja, Rosja, Niemcy, Dania, Hiszpania, Portugalia, Wielka Brytania i Polska.
10.000 plaż dla żyjących rzek Europy! To jest możliwe!
Klubu Gaja chroni rzeki Najważniejszym sukcesem Ogólnopolskiej Kampanii „Teraz Wisła” Klubu Gaja było odstąpienie polskiego rządu od pomysłu budowy Kaskady Dolnej Wisły. Dzięki naszym działaniom Wisła została wybrana przez WWF – Światowy Fundusz na rzecz Przyrody jako jedna z 5 najważniejszych rzek na świecie obok Nigru, Orinoko, Mekongu i Jangcy. W roku 2003 jako pierwsza organizacja pozarządowa na świecie wydaliśmy polską wersję „Raportu Światowej Komisji Zapór Wodnych”. W 2004 roku doprowadziliśmy do weryfikacji robót utrzymaniowych projektowanych w związku z pożyczką z Europejskiego Banku Inwestycyjnego na 132 polskich rzekach. Przegląd zasadności planowanych prac dotyczył rzek zgłoszonych przez Klub Gaja oraz inne organizacje pozarządowe. Uczestniczyliśmy także w konkretnych działaniach na rzecz ochrony korytarzy ekologicznych dolin rzecznych na 15 rzekach m.in. Białej, Straconki, Łękawki, Wisły, Soły, Żubrówki i Pilicy. W wyniku wizji w terenie oraz wielu spotkań z administratorami rzek udało się nam doprowadzić do ochrony miejsc cennych oraz zmiany zakresu planowanych prac na rzekach. Dzięki staraniom Klubu Gaja Minister Środowiska Jerzy Swatoń w maju 2005 roku zaakceptował i zalecił do stosowania opracowanie pt. „Zasady dobrych praktyk w utrzymaniu rzek i potoków górskich”. Przyjęcie tego dokumentu poprzedzone było wieloma negocjacjami z Ministrem Środowiska, podczas których próbowano wypracować sposób dalszej współpracy oraz opracować metody ochrony rzek przed nieuzasadnioną dewastacją. Uważamy przyjęcie tego dokumentu za sukces zarówno organizacji pozarządowych, jak i licznego grona hydrotechników, a przede wszystkim Ministra Środowiska i Departamentu Zasobów Wodnych.
Działania w szkole – zbieraj podpisy pod naszymi petycjami; – zorganizuj naszą wystawę, prelekcję, warsztat; – każda szkoła może wziąć udział w Święcie Drzewa. – Każda szkoła może zorganizować happening czy też wystawę poświęconą obronie przyrody i zwierząt; wspólna praca spaja grupę, uczy nowych rzeczy i daje dużo radości; – szkoła jest bardzo dobrym miejscem na prowadzenie edukacji dotyczącej zagrożeń wynikających z wypalania traw; uczniowie po lekcji tematycznej mogą namalować własne plakaty, które można porozwieszać w miejscach publicznych; każdy kto zauważy palącą się łąkę lub wypalanie trawy, powinien jak najszybciej zawiadomić Straż Pożarną i Policję; – w ramach Święta Drzewa szkoły zgłosiły już do ochrony pomnikowej kilkadziesiąt drzew – także Twoja szkoła może to zrobić! Dokładna procedura i wzór wniosku znajduje się na naszej stronie internetowej
– każda szkoła może pomóc w ratowaniu żab na swoim terenie; możecie współpracować z organizacjami i samorządem lokalnym w budowie małych oczek wodnych, ustawiać tablice ostrzegawcze lub pomagać w zakładaniu wzdłuż dróg siatek zatrzymujących wędrujące zwierzęta; uczniowie, pod stałą opieką nauczyciela, mogą także pomagać w przenoszeniu żab na drugą stronę drogi; – każda szkoła może zaopiekować się rzeką w swojej miejscowości – zaadoptujcie rzekę! Taka opieka polegałaby na stałym sprzątaniu jej brzegów, przygotowaniu razem ze specjalistami inwentaryzacji przyrodniczej, nadawaniu nazw strumieniom, mostkom i miejscom ważnym.
Wydarzenie BIG JUMP w Polsce dofinansowane jest przez
Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w ramach projektu „Jak uratować rzekę”.