Pokot- film o bezsilności

2017-03-06

No i wreszcie zobaczyłem Pokot w kinie niedaleko mojej wsi. To ma znaczenie, gdyż film ten dużo mówi o naszej ojczystej prowincji a ja na takowej mieszkam. Nie wiem czy opowiada o zwykłej, podobnej do wielu miejscowości czy może jednak o miejscu symbolicznym. Takim gdzie zjeżdżają się odmieńcy, ekolodzy, wegetarianie i cykliści a lokalne elity muszą ich tolerować, uwzględniając w swoich decyzjach i działaniach. A jak nie uwzględnią to czy łączy się to z konsekwencjami i jakimi. To ważne sprawy dla każdego kto chciałby mieć wpływ na lokalny świat a film dużo o tym mówi.

Miejsce ma tu znaczenie gdyż nadaje ono obrazowi magiczno legendarny rys. Tak, tak . Dolny Śląsk to ziemia naznaczona i warto o tym pamiętać oglądając te przejmujące krajobrazy.

 

Dla mnie jest to film o bezsilności tych, którzy widzą, myślą i odczuwają inaczej niż oczekiwała by tego większość. Bezsilności, która przeradza się w przemoc. W filmie próbuje się tłumaczyć korzenie tej przemocy. Bestialstwem, głupotą i brakiem refleksji u tych na których ona spada.

 

Błędne koło niezrozumienia i wyzysku dotyka i dotyczy wszystkich. Nie tylko słabych i wykluczonych. Złość i zemsta łączą się ze sobą bez możliwości wyjścia. W zaklętym kręgu stykają się ze sobą tradycja, religia, władza, bunt i współczucie a korporacyjne zachowania trafiają pod strzechę.

 

Kończąca film scena wspólnego posiłku to dla mnie symboliczna ostatnia wieczerza. Dobra nowina właśnie się narodziła ale i ona na rękach ma krew i przemoc a za swe czyny będzie musiała ponieść odpowiedzialność.

 

Idżcie do kina smakować ten piękno gorzki film, gdzie jednak lepiej śmiać się przez łzy niż zaciskać pięści w grozie i nienawiści.

 

Jacek Bożek