Akademia Ekodzieło – przestrzeń pracy i refleksji

2016-06-28

Z Jackiem Bożkiem rozmawia antropolożka kulturowa Jagoda Bożek

Czym jest Akademia Ekodzieło?

Razem z Beatą Tarnawą od początku działań Klubu Gaja łączyliśmy sztukę i działanie obywatelskie  jako metodę zmiany społecznej ale też twórcze dopełnienie naszych aktywności. Przez wiele lat wykorzystywaliśmy różne formy artystyczne - happening, performance, instalację czy spektakl jako możliwość przekazywania odbiorcy treści społecznych i ekologicznych. Zawsze chcieliśmy w Klubie Gaja doprowadzić do spotkania działaczy społecznych i artystów bo mocno wierzę w to, że poprzez emocje łatwiej docierać do odbiorcy.

Dlaczego Akademia, jakie są korzenie festiwalu?

Myśląc o nazwie dla naszego festiwalu, chciałem odwołać się do idei wspólnego uczenia się od siebie nawzajem. Dzieleniem się umiejętnościami. Nie chodzi o to, żeby artysta czy edukator nauczał czy zaprezentował dzieło, ale podążając za tym co mówił Jerzy Grotowski, proces może być ważniejszy od dzieła. Chodziło mi o wspólne tworzenie. Akademia to otwartość, przestrzeń dla pracy i refleksji a co za tym idzie - idei.  Ekodzieło jest bliskie dziełu z wyraźnym nakierowaniem na sztukę zwróconą w  stronę Matki Ziemi - Gai.  Ale także rękodziełu, naszej organicznej pracy i edukacji dla przyszłości planety. Rzemieślnik społeczny staje się artystą. Wyraża emocje w konkretny ale także uniwersalny sposób. Przecież domy dla dzikich zapylaczy to coś niezwykle konkretnego. Jeśli można tak powiedzieć jest to dzieło dla bardzo sprecyzowanego użytkownika. Praca artystów i ekologów oraz uczestników daje możliwość uczenia się i tworzenia.

Różnorodność zaproszonych artystów w połączeniu z edukacją Klub Gaja odzwierciedlają zainteresowania Twoje i innych członków organizacji. Jednakże, jadalne rośliny w służbie sztuki?  O co tutaj chodzi?

Bardzo często ekologie kojarzy się nam z zakazem, bitwą między człowiekiem a przyrodą. Na jednym biegunie my, zdobywcy wszechświata. Na drugim przestrzeń i przyroda, która ma nam służyć. Efekty takiego myślenia i działania przynoszą katastrofalne skutki. A dla przyszłych pokoleń oznaczają tylko wielkie kłopoty i wydatki. Dlatego też powrót do prostoty i pracy własnych rąk, jedzenia tego co ofiarowuje nam najbliższa okolica są tak ważne. W ten sposób możemy powracać i czerpać z kulinarnych tradycji, które zawsze były współzależne z otaczającą nas przyrodą. Nie musimy przywozić czegoś z odległych kontynentów. Możemy użyć roślin, które rosną w pobliżu naszego domu. Wydaje się być to oczywiste. Możemy eksperymentować. Wspólne przygotowanie posiłku z zebranych dzikich roślin i dzielenie się doświadczeniem wyniesionym z warsztatów etnobotanicznych dla wielu było twórczym odkryciem.

Co wnosi praca interdyscyplinarna i międzypokoleniowa?


W dzisiejszym czasie zatraciliśmy poczucie współzależności. Łączności pokoleń i nieoddzielności od sacrum. Wszech obecne „ja” nie daje nam, choć bardzo tego chcemy, poczucia szczęścia. W przyrodzie ale i świecie wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni. Te związki najlepiej ujawniają się poprzez emocje. Sztuka nam to umożliwia. Studenci Uniwersytetu Trzeciego Wieku i młodzi artyści mogą, i wręcz muszą się uzupełniać.

Jakie są plany względem festiwalu na przyszłość?

Bardzo wiele zależy od możliwości finansowych oraz partnerów, z którymi współpracujemy.  Jeśli będzie takie zainteresowanie jak w latach poprzednich, to myślę, że formuła jaką zaproponowaliśmy może być rozwijana. Toczymy też rozmowy z możliwymi sponsorami przyszłorocznej edycji oraz zamierzamy przenosić idę Akademii Ekodzieło w inne części Polski.